17.10.2025
Spacer po stolicy
Poranek znowu nie zapowiadał jakiejś rewelacyjnej pogody. Przez góry, które są za moim apartamentem widać było jak przechodzi front pogodowy. A to mżyło, a to padało. Pogoda znowu sprawiła, że musiałem improwizować z planami.
Po drugim śniadaniu stwierdziłem, że jak mam siedzieć dalej w apartamencie, to przynajmniej przejadę się do stolicy i może pójdę do muzeum. W linii prostej odległość ta to tylko 19km, ale trzeba przejechać przez góry krętymi drogami. W sumie podróż zajęła mi blisko 50min. Bo jeszcze korki na obrzeżach miasta.
Ogólnie w mieście jest duży problem z parkowaniem. Ja wcześniej zaznaczyłem sobie na mapie kilka miejsc, ale już na drugim parkingu koło Bicentenary Monument Seychelles udało się zostawić auto. Pogoda zaczęła się poprawiać, i to na tyle że po godzinie wyszło słońce.
Z parkingu do centrum prowadzi Independence Avenue, ulica z biurami i bankami, na końcu której jest najważniejsze skrzyżowanie w mieście z piękną Victoria Clock Tower. To tutaj też jest ciekawe muzeum poświęcone lokalnej historii wyspy – National Museum of History. Wstęp 150.00 SCR (ok. 40 PLN). Centrum to dwa kwartały ulic, z lokalnym targiem polecanym we wszystkich możliwych miejscach Sir Selwyn Selwyn-Clarke Market, niestety obecnie zamknięty na stałe, choć przed bramą główną było kilka osób handlujących warzywami i owocami, ulicę dalej znajduje się hinduska świątynia Arul Mihu Navashakti Vinayakar, z piękną kaskadową fasadą, z daleka wygląda jak mała piramida. Jest też katedra kościoła anglikańskiego St. Paul’s Anglican Cathedral, jednak w środku zupełnie inna niż te europejskie, bardziej uboga i prosta. Na przeciwległym krańcu Albert Street jest też katolicki kościół Immaculate Conception, z wieżą zegarową i pięknymi witrażami.
Na uliczkach widać gwar i duży ruch, sporo jest knajpek typu takeaway, tam też zjadłem obiad (wieprzowina z ryżem za 70 SCR), są kantory z kursami lepszymi niż w bankach (1 € = 17 SCR).
Po obiedzie pogoda była na tyle dobra, że stwierdziłem że jeszcze dam radę i pójdę na pierwszą górską trasę.
22.10.2025
Botanical Garden
Dziś z rana się nie śpieszyłem, wprawdzie wylot mam po południu, ale na dziś zaplanowałem tylko wizytę w ogrodzie botanicznym, spacer po stolicy i chciałem zobaczyć Eden Island. Apartament opuściłem przed 11, po drodze zatankowałem jeszcze auto, tu benzyna jest tańsza niż po drugiej stronie wyspy. Do stolicy dojechałem w 40min. Parking przed ogrodem już był pełny, musiałem chwilę poczekać aż ktoś odjedzie.
Wejście do ogrodu płatne 250 SCR. Ogród nie jest duży, roślinność podobna do tej co widziałem na Mauritiusie. Atrakcją ogrodu są żółwie giganty. Można wchodzić do ich zagrody i je karmić. Są tak przyzwyczajone do obecności ludzi że same ochoczo do nich podchodzą.
Po wyjściu z ogrodu pojechałem zobaczyć Eden Island. Nie wiedziałem że jest to teren zamknięty tylko dla mieszkańców. Szkoda. W pobliskim centrum handlowym zjadłem obiad, posiedziałem trochę w Internecie żeby zabić czas. O 15 byłem umówiony z panem z obsługi na zdanie auta. Jak dojechałem na lotnisko już na mnie czekał. Zdanie auta trwało dosłownie 1min.