Lecę Zwiedzać

  • Home
  • Odwiedzone rejony
    • Europa
      • Czechy
      • Dania
      • Grecja
      • Hiszpania
      • Kosovo
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Słowacja
      • Węgry
    • Bliski wschód
      • Turcja
    • Azja
      • Tajlandia
    • Afryka
      • Tunezja
    • Ameryka północna
  • Relacje z podróży
  • Moje loty
  • O mnie

İstanbul

Lecę zwiedzać

piątek, 06 marca 2026 / Opublikowano w Turcja
06.03.2026

Intensywny dzień

Różnica czasu w Turcji to -2h do Polski. Mimo że położyliśmy się wczoraj spać późno, wstaliśmy tak jakby to był dzień pracy. Przed 9 czasu miejscowego (u nas 7) zjawiliśmy się na śniadaniu, które serwowane jest w restauracji Arche z * Michelina na hotelowym dachu, skąd fajnie widać Bosfor. Hotel jak najbardziej zasługuje na 5*, pokoje i łazienki są przeogromne.

Udało nam się usiąść przy oknie, więc jedząc śniadanko mogliśmy patrzyć na to, co się dzieje na cieśninie. To dopiero moja druga wizyta w hotelu sieci MGallery (poprzednio spałem w Essaurze w Maroku), ale gościnność, uczynność kelnerów taka sama. Widać że to standard marki premium. Część rzeczy była dostępna w bufecie, inne takie jak jajecznice, omlety i inne lokalne specjały były donoszone przez kelnerów na zamówienie. Obsługi było dużo, więc wszystko było sprawnie zorganizowane. Pierwszy raz jadłem Stambulską Dolmę (różni się od tego co można spotkać w restauracjach) oraz Burek, który wyglądał jak Lasagne.

Z rodzicami umówiliśmy się na skwerze przy przystanku kolejki terenowej na stacji Kabataş. Stąd mieliśmy tylko kawałek do pałacu Dolmabahçe (wstęp płatny 2000TL ~ 160PLN). Oni jakoś specjalnie nie chcieli wchodzić do środka ale byli zadowoleni, bo dostali ze względu na ojca bilet dla inwalidy i weszli za darmo.

Pałac jest na pewno wart czasu i pieniędzy, które się płaci żeby to wszystko zobaczyć. Nie do pojęcia jest w jakim przepychu żyli ostatni Sułtani (pałac został oddany do użytku w takim kształcie jak jest teraz w XVIIIw.). Oczywiście był przebudowywany, ale jest tu zupełnie inny klimat niż w Topkapi. Obejście całego pałacu zajęło nam 1,5h. Na tyłach jest jeszcze muzeum obrazów oraz Harem, który poszliśmy zobaczyć z ciekawości. Kobiety Sułtana niestety żyły bardziej przyziemnie niż on sam.

Tramwajem przemieściliśmy się w okolice Sultanahmet. Mieliśmy zamiar iść do pałacu Topkapi, ale była duża kolejka. Więc wypiliśmy razem z rodzicami kawę (tu jest ona dużo droższa niż koło Taksim, bo kosztuje ok. 280-320TL, choć ja znalazłem na wynos za 190TL ~ 15PLN) i się rozdzieliliśmy. My poszliśmy do Błękitnego Meczetu a oni na Wielki Bazar. Po zwiedzeniu meczetu poszliśmy zobaczyć czy kolejka do pałacu zmalała, bo była już pora obiadowa. Okazało się że prawie nikogo już nie było, więc zapłaciliśmy za bilet 2750TL ~ 220 PLN i zagłębiliśmy się w zakamarki najstarszego pałacu Sułtana z XVw. Ja już tutaj byłem w 2019r. tylko wtedy bilet kosztował 60TL. Ostatnio czytałem książkę John’a Freely pt. „Prywatne Życie Sułtanów”. Warto ją przeczytać przed przyjściem tutaj, dużo rzeczy rozjaśnia.

Po zwiedzaniu wróciliśmy na plac Taksim i obiad zjedliśmy w sieciówce Pehlivan. Fajne miejsce bo jest w formie bufetu, więc można spróbować wielu lokalnych rzeczy, za każdą potrawę płaci się mniej więcej 250-300TL ~ 20-24 PLN. Po obiedzie 2h reset w hotelu, do którego dotarliśmy tym razem prawidłową ulicą. A na wieczorny spacer wyszliśmy dopiero ok. 19 akurat jak tłumy szły na mecz Besiktasu, który ma swój stadion ok. 500m od naszego hotelu.

Spacerem doszliśmy aż do Karaköy gdzie wstąpiliśmy na herbatę i ciastko do sieciówki MADO. Dziś wieczór był wyraźnie zimniejszy niż wczoraj. Dlatego zmęczeni przeszliśmy jeszcze tylko przez most Galata na drugą stronę, obeszliśmy meczet Yeni Camii dookoła i tramwajem wróciliśmy przed 22 do hotelu.

Galeria zdjęć

08.03.2026

Dzień Kobiet

Tegoroczny Dzień Kobiet miła być wyjątkowy i chyba taki był, bo fajne miejsce i pogoda też się zgadzała. Po śniadaniu opuściliśmy hotel (który bardzo mi się podobał) i udaliśmy się na plac Taksim, żeby spotkać się z rodzicami. Po doładowaniu karty pod placem wsiedliśmy w autobus nr 55T i pojechaliśmy zobaczyć kolorowe domki w dzielnicy Fener. Miejsce mocno Instagramowe, bo wcale tych kolorowych domków dużo nie było. No ale byliśmy… zobaczyliśmy. Wdrapaliśmy się nawet pod ładny ceglany kościół grecki, niestety wszystko było otoczone drutem kolczastym i zamknięte na cztery spusty.

Z pobliskiej przystani Balat miejskim promem udaliśmy się na wycieczkę do Azji. Nie trzeba kupować drogich rejsów żeby popływać w Stambule, wystarczy mieć kartę miejską i przepłynąć do dowolnej dzielnicy w części Azjatyckiej. My popłynęliśmy do dzielnicy Üsküdar. Rejs trwał niecałe 40min. Wszyscy mieli ochotę na kawę i coś słodkiego, więc siedliśmy w jednej z przyportowych knajpek (wiatr zaczął mocniej dmuchać więc usiedliśmy wewnątrz a nie w ogródku).

Godzinka szybko zleciała, więc czas było wracać na stronę Europejską, bo w planie mieliśmy jeszcze wizytę w meczecie Hagia Sophia (ja już tam byłem w 2019 roku). Kolejki nawet dużej nie było. Bilet kosztował 2750TL i obejmował i wstęp do meczetu (można kupić tylko na ten wstęp) i do pobliskiego muzeum, gdzie jest wystawa multimedialna o historii tego miejsca (bardzo ciekawa).

Ponieważ zwiedzanie meczetu i muzeum zajęło nam łącznie prawie 3h, czas było coś zjeść. Najlepsze są kebaby z ulicznych straganów, których pełno jest w okolicy dworca Sirkeci, i tam też się udaliśmy pieszo. Tutejszy uliczny street food smakuje o niebo lepiej niż gdziekolwiek indziej.

Wylot do Gdańska mieliśmy wprawdzie późno wieczorem, ale z rodzicami umówiliśmy się na placu Taksim o 18:30. Powoli zmierzaliśmy w tym kierunku, zahaczając po drodze jeszcze o Egipski Bazar. Mając jeszcze trochę Lir załadowanych na karcie chcieliśmy wjechać na górę Beyoğlu kolejką terenową, ale ta była zamknięta. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy dlaczego.

Idąc w kierunku wieży Galata siedliśmy sobie na herbacie i ciastku, i w nieświadomości cieszyliśmy się odpoczynkiem. Po dotarciu na górę okazało się że cała ulica gdzie jeździ tramwaj jest zamknięta, stacja metra Taksim też. Miała być jakaś demonstracja. Pełno Policji i tajniaków. Półgodziny szliśmy w okolice Taksim bocznymi uliczkami. Zadzwoniłem do rodziców, oni już byli w taxi i jechali do metra Gayrettepe. My też jakoś musieliśmy się tam dostać. Ponieważ najbliższa czynna stacja metra do Osmanbey, to tam te niecałe 2km podeszliśmy szybkim krokiem.

Galeria zdjęć

Wszystkie relacje

Relacje z podróży

  • Czechy
  • Dania
  • Grecja
  • Hiszpania
  • Islandia
  • Kazachstan
  • Kosovo
  • Łotwa
  • Macedonia
  • Malta
  • Niemcy
  • Norwegia
  • Portugalia
  • Słowacja
  • Tajlandia
  • Tunezja
  • Turcja
  • Węgry

Rejon / Kontynent

Afryka Ameryka północna Azja Bliski wschód Europa

Ostatnie relacje

  • Gijón

    Hiszpania
    czytaj więcej
  • Sevilla

    Hiszpania
    czytaj więcej
  • Cádiz

    Hiszpania
    czytaj więcej

© 2024-2026 by Dominik Chrzanowski. All rights reserved.

TOP