Lecę Zwiedzać

  • Home
  • Odwiedzone rejony
    • Europa
      • Bośnia i Hercegowina
      • Czechy
      • Dania
      • Grecja
      • Hiszpania
      • Kosovo
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Słowacja
      • Węgry
    • Bliski wschód
      • Turcja
    • Azja
      • Tajlandia
    • Afryka
      • Seszele
      • Tunezja
    • Ameryka północna
  • Relacje z podróży
  • Moje loty
  • O mnie

Patong

Lecę zwiedzać

piątek, 05 grudnia 2025 / Opublikowano w Tajlandia
05.12.2025

Rozrywkowe miasto

Do miasteczka Patong na zachodnim wybrzeżu, w korkach, autobus jechał 1h 30min. Wysiedliśmy na skrzyżowaniu z ulicą Sinamyen, żeby się nie wracać z walizkami z dworca, który jest 500m dalej. Nasz hotel Ocean Trasure Residence był jakieś 500m pod górę, ale za to pokoje miały być z widokiem na morze.

Jakoś się tam doczłapaliśmy, chodników częściowo brak, więc szliśmy ulicą. Po zameldowaniu i wpłaceniu kaucji odebraliśmy pokoje, niestety w innych budynkach, 30min wystarczyło nam na odświeżenie i przed 18 ruszyliśmy w miasto. Najpierw kolacja. Tu trafiliśmy na fajny lokal, gdzie jedliśmy później często. Bardzo nam smakował szczególnie Pad Thai z chrupiącym kurczakiem za 150 THB. Po drugiej stronie ulicy znaleźliśmy też fajny lokal z tanimi masażami.

Nocne życie w Patong toczy się albo na plaży, albo na Bangla Road. Najpierw zaliczyliśmy plażę, piwko chyba można pić na ulicy na legalu, przynajmniej widzieliśmy że nikt się nie czepia. Popatrzyliśmy na pokazy taneczne, Monika także poskakała z Paniami. Potem spacer plażą i na koniec czerwona ulica. Ponieważ w 2018 byłem w Pattaya, to mnie to już tak nie szokuje, i skala nie ta. Choć napruci Europejczycy idący pod pachę z Ladyboyem wygląda komicznie. Niezły musi być zoonk z rana 🙂

Dziś za długo nie wytrzymaliśmy, podróż w takiej temperaturze daje się we znaki. Idziemy spać o 23 czasu miejscowego.

Galeria zdjęć

07.12.2025

Kupujemy wycieczkę

Wracając z plażowania w Kamali wysiedliśmy z taxi koło ronda Dolphine Circle na początku miasta. Zaraz obok jest napis przy plaży „Patong Beach” przy którym obowiązkowo zrobiliśmy sobie zdjęcie. Na popołudnie mieliśmy jedno zadanie – kupić wycieczkę na jutro na jedną z pobliskich wysp. Powoli szliśmy przez miasto i rozglądaliśmy się żeby rozeznać się w cenach i zakresie wycieczek.

Obeszliśmy tak sporo stoisk z wycieczkami zanim koło naszej restauracji gdzie się stołujemy Pani sprzedała nam wycieczkę na Ko Phi Phi za 1500 THB. To była atrakcyjna cena w porównaniu z innymi ofertami. Mieliśmy w cenie speedeboat’a, lekkie śniadanie, możliwość zobaczenia tradycyjnych łodzi Long-Tail, plaży Maya Bay gdzie kręcono film z Leonardo Di Caprio, obiad w restauracji i na koniec chill na wyspie Koh Kai Nok. Zapowiadał się intensywny dzień.

Zadowoleni poszliśmy na masaż do salonu, gdzie chodzimy odkąd przyjechaliśmy do Patong. Ceny ciut niższe i nie ma tłumów. Zawsze mamy tam spokój i ciszę. Po masażu wróciliśmy do hotelu na mały reset.

A na miasto i kolację poszliśmy dopiero po zmroku czyli ok. 19:30. Rundka po naszej okolicy i poszliśmy spać szybciej. Jutro o 8 rano mamy busa na łódkę.

Galeria zdjęć

09.12.2025

Ostatki na Phuket

Dziś nasz ostatni dzień na wyspie Phuket. Czas wracać do Bangkoku. Najpierw śniadanko. A potem przedpołudnie spędziliśmy na opalaniu przy basenie. Pokój musieliśmy zdać do 12 i tak właśnie zrobiliśmy. Ponieważ w hotelu nie mają typowej przechowalni, walizki zostawiliśmy przy recepcji i umówiliśmy się że wrócimy po nie koło 17.

Pogoda przez cały czas pobytu dopisywała, i tak też było ostatniego dnia. Był taki skwar, że nie chciało nam się chodzić, ale mimo to zrobiliśmy spacer na plażę, małe piwko, potem obiad w ulubionej restauracji i na koniec masaż. Miło się pożegnaliśmy z naszymi Paniami masażystkami, byliśmy tam codziennie więc nas pamiętały.

Miasteczko Patong to był dobry wybór. Jest gdzie się przejść. Fajna plaża. Dużo barów i restauracji. Dobra komunikacja.

Na lotnisko zamówiliśmy taxi bo nie chciało nam się już iść z walizkami do miasta. Przystanek w kierunku lotniska jest dalej niż z lotniska (i to wcale nie tak mało bo ok. 700m). Znowu chwilę musieliśmy poczekać aż ktoś się zgłosi, ale trafił nam się Pan w żółto-zielonej taxi, więc prywaciarz. Za kurs zapłaciliśmy 521 THB za 37km. Jechaliśmy sporo w korkach i dojazd na lotnisko zajął nam 1h 20min.

Galeria zdjęć

Wszystkie relacje

Relacje z podróży

  • Bośnia i Hercegowina
  • Czechy
  • Dania
  • Grecja
  • Hiszpania
  • Islandia
  • Kazachstan
  • Kosovo
  • Łotwa
  • Macedonia
  • Malta
  • Niemcy
  • Norwegia
  • Portugalia
  • Seszele
  • Słowacja
  • Tajlandia
  • Tunezja
  • Turcja
  • Węgry

Rejon / Kontynent

Afryka Ameryka północna Azja Bliski wschód Europa

Ostatnie relacje

  • İstanbul

    Turcja
    czytaj więcej
  • Gijón

    Hiszpania
    czytaj więcej
  • Sevilla

    Hiszpania
    czytaj więcej

© 2024-2026 by Dominik Chrzanowski. All rights reserved.

TOP