20.10.2026
Źródło Hornadu
W Popradzie po przyjeździe z lotniska miałem nieco ponad godzinę do odjazdu autobusu do wsi Hrabušice, która jest wrotami do Słowackiego Raju. Wcześniej skontaktowałem się z moim pensjonatem, czy mogę wcześniej zostawić plecak, dzięki czemu na trasie nie chodziłbym z balastem. Nie było z tym problemu.
Autobus pokonuje nie długą trasę (ok. 13km), ale przez to że jedzie przez wsie, staje co chwila to cała podróż trwa blisko godzinę. Trochę mnie zaskoczyło że autobus był pełny. Jeszcze na przystanku spotkałem parę z Polski (Olga i Grzesiek), którzy jak ja jechali zwiedzać Słowacki Raj. Koszt przejazdu niewielki – 1.00€ (można płacić kartą).
W Hrabušicach się rozstaliśmy, ja poszedłem najpierw do pensjonatu zostawić plecak, udało się wypić kawę i zjeść drugie śniadanie (Vila Anka – polecam!). Na dziś miałem w planie rozruch, czyli łatwiejszą trasę. Najpierw niebieskim szlakiem wzdłuż rzeki Hornad a potem podejście zielonym na Klastorisko. Trasa nie zbyt wymagająca, choć przewyższenie spore, ponad 500m.
Ponieważ na szlak ruszyłem późno, to na kwaterze też byłem w porze obiadowej. Odświeżenie i za rekomendacją mojego hosta poszedłem coś zjeść do pobliskiego lokalu „Reštaurácia U Hudáka”. Dania typowo kuchni słowackiej. Ja zamówiłem domowe pierogi z bryndzą i skwarkami. Pyszne, robione na świeżo. A cena niska – 9.00€, do tego lokalne piwo za 2.20€.
Wieczorem po męczącym dniu oglądałem kabarety na Y. Padłem po 19-tej, ale to przez wstawanie w nocy na samolot.