Lecę Zwiedzać

  • Home
  • Moje loty
  • Relacje z podróży
  • Odwiedzone rejony
    • Afryka
    • Ameryka północna
    • Azja
    • Azja / Bliski wschód
    • Europa
  • O mnie

Budapeszt

Lecę zwiedzać

piątek, 26 grudnia 2025 / Opublikowano w Węgry

Jarmark bożonarodzeniowy

Z lotniska do stacji metra Népliget, gdzie zarezerwowałem hotel Tribe, jechaliśmy z przesiadką blisko 40min. Najpierw autobusem 200E do stacji metra Kőbánya-Kispest, a następnie już metrem M3 tylko 4 stacje. Bilet kupiliśmy przez aplikację BudapestGo. Tak było wygodniej. Bilet 24-godzinny kosztował 2.750 Ft (czyli ok. 30 PLN). Na każdej stacji wystarczyło zeskanować QR code i tyle.

Po zameldowaniu wypiliśmy kawę w pokoju i ruszyliśmy do centrum. Z metra wysiedliśmy przy Arany János utca, blisko Bazyliki św. Stefana (węg. Szent István Bazilika). Wstęp do środka bezpłatny. Wcześniej wstąpiliśmy jednak do węgierskiej sieciówki Goulash & Langosh Bar na obiad. Do spółki zamówiliśmy dwa dania – „Hamis” Goulash Soup, czyli węgierską zupę gulaszową z kiełbaskami za 4.690 Ft (ok. 50 PLN) i Traditional Mushroom’s paprikash with galuska, czyli paprykarz grzybowy z kluseczkami. To danie kosztowało 5.990 Ft (ok. 65 PLN). Oba dania smaczne.

W Bazylice byłem pierwszy raz, jakoś do tej pory się nie złożyło. Piękne wnętrze. W środku sporo osób przyszło zobaczyć dekoracje świąteczne i szopkę bożonarodzeniową. Przed gmachem na Szent István tér umiejscowiono jeden z licznych w stolicy jarmarków. Oprócz jedzenia i picia, można było kupić ozdoby świąteczne, rękodzieło. Zdecydowanie drożej niż u nas. Sporo sprzedawców to były osoby z Ukrainy, co mnie osobiście zdziwiło.

Ulicą Zrínyi ut skierowaliśmy się w stronę Dunaju. Także i tu były stragany z jedzeniem, przeplatane tymi ze słodyczami. Wszędzie tłoczno. Praktycznie każda mijana knajpa pełna ludzi. Może też dlatego że w Budapeszcie jest chłodno, tylko 5 stopni nad zerem.

Jak zaszło słońce zrobiło się wyraźniej chłodno. Także nam zrobiło się zimno. Dlatego zmieniliśmy plany i udaliśmy się w kierunku Vörösmarty tér, gdzie zabytkowym metrem M1 pojechaliśmy na plac Hősök tere. Tu także jest jarmark koło zamku Vajdahunyad vára. Dodatkowo temu miejscu nadaje klimatu lodowisko zlokalizowane na zamarzniętym jeziorze. Przeszliśmy przez park do przystanku tramwajowego i linią 1 wróciliśmy do hotelu, żeby się przebrać przed wieczornym zwiedzaniem.

Tym razem z metra w centrum wysiedliśmy przy Deák Ferenc tér, skąd odjeżdżają autobusy na wzgórze zamkowe. Wcześniej wymieniłem Euro na Forinty, tak żeby mieć na wydatki na jarmarku. Kurs słabszy niż międzybankowy 1 Euro = 379 Forintów. Widziałem jeszcze w innym kantorze kurs 382, ale był chwilowo nieczynny. A my potrzebowaliśmy drobne na grzańca itp.

Autobusy na wzgórze odjeżdżają praktycznie co 8-10min. Więc nie musieliśmy długo czekać. Przejazd nie trwał nawet 10min. Większość osób wysiadała dopiero przy Schulek Frigyes lépcső, schodach prowadzących do Baszty Rybackiej (węg. Halászbástya), która jest częścią zabytkowych murów zamkowych. Wszystko ładnie oświetlone, ze świątecznym klimatem. Okolica Kościołu Macieja naprawdę zrobiła na nas duże wrażenie. I te widoki na drugi brzeg Dunaju. Warto było tutaj przyjechać mimo ograniczonego czasu podczas tego wyjazdu.

Galeria zdjęć

Wszystkie relacje

Relacje z podróży

  • Czechy
  • Dania
  • Grecja
  • Hiszpania
  • Islandia
  • Kazachstan
  • Kosovo
  • Macedonia
  • Malta
  • Niemcy
  • Norwegia
  • Słowacja
  • Tunezja
  • Węgry

Rejon / Kontynent

Afryka Ameryka północna Azja Azja / Bliski wschód Europa

Ostatnie relacje

  • Reykjavik

    Islandia
    czytaj więcej
  • Bratysława

    Słowacja
    czytaj więcej
  • Mykonos

    Grecja
    czytaj więcej

© 2024 by Dominik Chrzanowski. All rights reserved.

TOP