Lecę Zwiedzać

  • Home
  • Odwiedzone rejony
    • Europa
      • Czechy
      • Dania
      • Grecja
      • Hiszpania
      • Kosovo
      • Łotwa
      • Macedonia
      • Malta
      • Niemcy
      • Norwegia
      • Portugalia
      • Słowacja
      • Węgry
    • Bliski wschód
      • Turcja
    • Azja
      • Tajlandia
    • Afryka
      • Tunezja
    • Ameryka północna
  • Relacje z podróży
  • Moje loty
  • O mnie

Bangkok

Lecę zwiedzać

wtorek, 02 grudnia 2025 / Opublikowano w Tajlandia
02.12.2025

Lecimy zwiedzać

W centrum byliśmy mniej więcej po 2h od wylądowania. Na stacji Phaya Thai przesiedliśmy się w zieloną linię kolejki BTS Skytrain (trzeba kupić osobny bilet – nasz kosztował 30 THB) i tak pojechaliśmy do stacji Nana, która jest w sąsiedztwie hotelu Novotel Sukhumvit 4 gdzie śpimy w Bangkoku. Fajny hotel z super barem na dachu i basenem. Byłem w nim już w 2018 roku. Chciałem spać jak poprzednio w Ibisie na Khaosan Road, ale nie należy już do sieci Accor i jest sporo droższy.

Pokoje dostaliśmy na 11 piętrze, koło mnie nikogo nie było więc miałem ciszę. Po odświeżeniu poszliśmy na obiad do centrum handlowego Terminal21 koło następnej stacji BTS Asok (jakieś 500m piechotą), bo stamtąd mieliśmy najbliżej do kolejki niebieskiej jadącej do Itsaraphap w pobliże świątyni Wat Arun, a od tego miejsca chcieliśmy zacząć zwiedzanie Bangkoku (ja robię za przewodnika). Poza tym moi współtowarzysze tu chcieliśmy zaliczyć pierwszy zachód słońca. Na szczęście wszystko się udało i byliśmy tuż przed. Wyszły też super zdjęcia po zmroku.

Po obejściu świątyni Wat Arun mieliśmy zamiar udać się do Wat Pho, czyli świątynia leżącego Buddy, która leży po przeciwnej stronie rzeki. Obok jest przystań i za 12 THB mogliśmy pierwszy raz zobaczyć miasto z wody. Wieczorami nie ma już tylu turystów więc fajnie jest w inny sposób pospacerować po świątyni. Nikt się nie przepycha żeby zrobić idealne zdjęcia na Instagrama.

Na kolację wybraliśmy się na Khaosan Road. Piechotą to około 1,5km (czyli spacerem 30min). Ponieważ grudzień to szczyt sezonu, masa ludzi, ciężko się tam chodzi. Tym bardziej że co chwila ktoś zaczepia żeby wejść do baru.

Oczywiście na pierwszą tajską kolację był Pad Thai w budce (koszt 120 THB ~ 13,50 PLN) a nie restauracji. Takie jedzenie jest najlepsze. Wymieniliśmy też trochę Dolarów na Baty (choć nie wiem czy to poprawna nazwa waluty jak piszemy Baht). Poszwędaliśmy się w te i na zad także po sąsiedniej Rambuttri Street i zmęczeni Tuk-Tuk’iem wróciliśmy do hotelu. Bardzo pomocna jest tutaj apka Grab albo inDrive. Nigdy taksiarz czy tuk-tukowiec nie zedrze z ceny. A czasem rzucają na początek 3x wyższą niż tą za którą można pojechać.

Pierwsza jazda wypasionym Tuk-Tukiem kosztowała nas 200 THB (ok. 23 PLN) za 10km jazdę.

Galeria zdjęć

03.12.2025

Pałac Królewski

Na dziś w planie mieliśmy zwiedzenie Pałacu Królewskiego. Najprościej z Sukhumvit można dostać się tam metrem. Dlatego po śniadaniu przeszliśmy na pobliską stację linii niebieskiej i pojechaliśmy do Sanam Chai (koszt 37 THB ~ 4 PLN), stacji, która jest położona na południe od wejścia, wzdłuż murów mieliśmy ok. 1km. Na miejscu jeszcze musieliśmy kupić spodnie, bo taki obyczaj, na szczęście przed wejściem było sporo osób które je sprzedawało za 100 THB.

Sam Pałac jest sporych rozmiarów. Aby nieśpiesznie wszystko obejść trzeba przeznaczyć ok. 2h. Ja już tutaj byłem w 2017 roku, ale i tak fajnie było sobie przypomnieć to miejsce. Znowu zrobiłem sporo zdjęć.

Po zwiedzaniu wróciliśmy metrem w naszą okolicę i w centrum handlowym zjedliśmy obiad (na ostatnim piętrze centrum handlowego jest Food Court – w kasie wpłaca się środki na kartę i tą kartą można płacić w każdym kantorku, resztę potem można odzyskać w kasie – fajne rozwiązanie). Po jedzeniu do wieczora czas spędziliśmy na basenie, pogoda na kąpiel idealna.

Ponieważ jutro chcieliśmy jechać pociągiem do pierwszej stolicy, znowu metrem linią niebieską pojechaliśmy na stację kolejową Hua Lamphong. Sprawdziliśmy rozkład jazdy pociągów (nie jest to główna stacja, ale najbliżej naszego hotelu) i taxi pojechaliśmy znowu na Khaosan Road na kolację.

Ponieważ rano musimy być gotowi na pociąg, dziś spać poszliśmy wyjątkowo wcześnie bo o 23 czasu lokalnego.

Galeria zdjęć

04.12.2025

Wieczorny market

Podróż pociągiem po Tajlandii to nie bajka dla mnie. O ile jeszcze do Ayutthaya dojechaliśmy w miarę o czasie, to powrót był już męczący. Nasz pociąg się spóźniał… więc wsiedliśmy niby do szybszego i teoretycznie mieliśmy być o tej samej godzinie w Bangkoku. Z tym że z niewiadomych przyczyn w okolicy lotniska Don Mueang staliśmy 25min i jak ruszaliśmy dogonił nas ten nasz spóźniony. Potem to już ledwo ledwo wlekliśmy się do stacji końcowej.

Stacja kolejowa Krung Thep połączona jest z metrem linii niebieskiej, dla nas idealnie bo mogliśmy do Sukhumvit pojechać metrem. W hotelu tylko mycie i przed 20 odświeżeni poszliśmy na pobliski Night Food Market. Fajne miejsce z dużym wyborem dań, i do tego tanioszka. W większości miejscowi choć sporo też było turystów.

Dziś wieczorem długo nie bawiliśmy na mieście, ponieważ jutro w południe lecimy na Phuket. Tu też była zmiana planów, choć teraz uważam że akurat na korzyść. Mieliśmy lot linią NOK AIR z Don Mueng o 9 rano, ale lot nam 2 tygodnie temu anulowali i przesunęli na kolejny lot o 13:20, więc z rana nie musieliśmy jakoś super pędzić.

Galeria zdjęć

10.12.2025

Świątynia na górze

Po podróży dzień rozpoczęliśmy leniwie. Zeszliśmy wprawdzie o 9 na śniadanie, ale potem było leniuchowanie przy basenie. Na dzisiejsze popołudnie w planie mieliśmy tylko świątynię buddyjską Wat Saket Ratchawora Mahawihan, która słynie z fajnego widoku na Bangkok.

Do miasta pojechaliśmy metrem (do stacji Sam Yot). Było trochę śmiesznie bo na początku wysiedliśmy na stacji Samyan, kilka stacji wcześniej, nazwy są do siebie podobne i to nas zmyliło.

Do świątyni ze stacji metra poszliśmy pieszo, dzielnicą nad kanałem. Droga nie długa, bo raptem dwie przecznice. Ale fajny klimat. Budynki z grafitti. W samej świątyni byłem 2x przy poprzednich podróżach, ale dla moich kompanów to była nowość. Wstęp płatny – 100 THB. Akurat idealnie trafiliśmy, bo jak doszliśmy na szczyt góry zachodziło słońce.

Świątynia żartobliwie nazywana jest „złotą górą”. Wchodząc po spiralnych schodach liczących ponad 300 stopni, słyszane odgłosy miasta łagodnieją w rytmicznym biciu świątynnych dzwonów. Wat Saket to nie tylko punkt widokowy – to duchowe sanktuarium. Historia świątyni sięga czasów Państwa Ayutthaya (1350-1767), a jej wzgórze zostało ukształtowane za panowania króla Ramy III. Z czasem stała się jednym z najsłynniejszych symboli Bangkoku, szczególnie udekorowane podczas corocznego jarmarku świątynnego, kiedy latarnie rozświetlają noc.

Po wizycie w świątyni poszliśmy na pobliską stację tramwaju wodnego Panfa Leelard Pier, który pływa po kanałach. Bilet jest tani bo kosztuje tylko 30 THB. Popłynęliśmy aż do Saphan Hua Chang Pier, która jest koło stacji kolejki BTS Ratchathewi. Fajny sposób zwiedzania miasta.

Na chwilę wpadliśmy do hotelu, ale tylko żeby się odświeżyć. Na wieczór wymyśliliśmy sobie kolację w China Town. Dostaliśmy się tam kolejką linią niebieską (wysiedliśmy koło stacji kolejowej Hua Lamphong). Krótki spacer i byliśmy w sercu chińskiego tygla. Odwiedziliśmy kilka świątyń, w końcu dopadł nas głód. Nie musieliśmy długo szukać lokalu, bo jest ich tutaj bezliku. Ceny mniej więcej takie same, zasugerowaliśmy się tym ile osób było w środku.

Galeria zdjęć

Wszystkie relacje

Relacje z podróży

  • Czechy
  • Dania
  • Grecja
  • Hiszpania
  • Islandia
  • Kazachstan
  • Kosovo
  • Łotwa
  • Macedonia
  • Malta
  • Niemcy
  • Norwegia
  • Portugalia
  • Słowacja
  • Tajlandia
  • Tunezja
  • Turcja
  • Węgry

Rejon / Kontynent

Afryka Ameryka północna Azja Bliski wschód Europa

Ostatnie relacje

  • İstanbul

    Turcja
    czytaj więcej
  • Gijón

    Hiszpania
    czytaj więcej
  • Sevilla

    Hiszpania
    czytaj więcej

© 2024-2026 by Dominik Chrzanowski. All rights reserved.

TOP