Stolica słońcem skąpana
Ale mamy fart. Przez cały nasz pobyt w Rydze ma być tylko słońce. Po dotarciu do centrum, wstąpiliśmy do Restauracji Lido, gdzie można zjeść niedrogie śniadanie. To taka lokalna sieciówka ze sporą ilością miejscowych dań do wyboru. Mieści się ona w budynku dworca kolejowego Rīga Pasažieru, który połączony jest z centrum handlowym. Po kawie udaliśmy się do hotelu Mercure, który mieści się na tyłach owego centrum. Z uwagi na status w sieci Accor dostaliśmy pokoje wcześniej, bo już o 10 rano. Zostawiliśmy rzeczy i rodzice poszli na czerwony autobus Hop On Hop Off, którym łatwiej zwiedzą stolicę, a my w kierunku Latvijas Zinātņu akadēmija (budynek Łotewskiej Akademii Nauk – czyli ichniejszy Pałac Kultury, taki sam jak w Warszawie).
Idąc w jego kierunku wstąpiliśmy po drodze do Cerkwii Zwiastowania. Piękny budynek z żółtą elewacją i zielonym gontem na dachu. Piękne wnętrze. Niestety w środku nie można było robić zdjęć. Jedną ulicę dalej za Budynkiem Akademii Nauk jest kwartał kultury – Kultūras kvartāls „Lastādija”. Są tutaj wystawione rzeźby z rzeczy z odzysku oraz wielka postać lisa, który wystaje tajemniczo z kamienicy, wygląda to jak figura w 3D. Kolejnym miejscem, które chcieliśmy zobaczyć to panorama miasta z wieży widokowej Akademii (wstęp płatny 8 Euro), jednak jeszcze zanim tam dotarliśmy zajrzeliśmy do pobliskiego kościoła luterańskiego (Elijas iela 18) należącego do wyznania Ewangelicko-Augsburskiego. Zupełnie inne wnętrze niż kościół katolicki czy cerkiew. W kościele luterańskim byłem pierwszy raz.
Na wjazd na górę na punkt widokowy nie trzeba było długo czekać. Nie ma tłumów, więc winda kursuje bez zatorów. Z tarasu widokowego jest piękna panorama nie tylko rzeki Dźwiny, ale i większości starówki, w tym dawne hangary, gdzie kiedyś parkowano słynne Cepeliny, które tu latały. Byłem w Rydze już 3x ale jakoś się nie złożyło żeby tutaj wejść. Warto było tu przyjść.
Po zjechaniu na dół udaliśmy się nad rzekę, by pospacerować w słońcu nowym deptakiem. Praktycznie brak ludzi, pojedyncze osoby spacerujące z psami. Ta część Rygi dopiero co została odnowiona. Trochę też się poopalaliśmy na ławeczce. Jest tutaj ładnie i czysto. Idąc dalej nad rzeką w kierunku zamku, doszliśmy do Rīgas Rātslaukums, czyli Placu Ratuszowego, przy którym stoi zabytkowy Dom Bractwa Czarnogłowych (łot. Melngalvju nams). To jeden z bardziej rozpoznawalnych budynków miasta, zbudowany w 1334 roku. Budynek ten stylem ten odzwierciedla ducha dawnej Hanzy.
Tuż obok znajduje się Kościół św. Piotra, w którym już kiedyś byłem. Tutaj też jest wieża na którą można wjechać by podziwiać widoki miasta z trochę innej strony. Wyszły fajne zdjęcia, bo cały czas świeciło słońce.
Przyszedł czas na obiad. Nieopodal kościoła znajduje się kolejny lokal sieci Lido, i tam się udaliśmy. Ponieważ lokal jest w sercu starego miasta, tu już było dużo turystów. Na stolik na zewnątrz jednak nie musieliśmy długo czekać. Jak siadaliśmy do obiadu, to spotkaliśmy rodziców.
Po posiłku rodzice wrócili do hotelu odpocząć, a my poszliśmy dalej zagłębić się w zakamarki starej Rygi (łot. Vecrīga). Do hotelu wracaliśmy trochę okrężną drogą przez most Alexandra, tak żeby zobaczyć przy okazji pomnik Wolności (łot. Brīvības piemineklis).
W hotelu tylko szybka kawa, zmiana ubrań na wieczór, bo jednak już jest wrzesień i wieczory są chłodniejsze, i razem z rodzicami poszliśmy na rejs po kanałach (łot. Kanāla kuģīši). Akurat jak doszliśmy do przystani znajdującej się przy Radio iela 1, zaraz miała odpływać kolejna łódka. Oprócz nas płynęło tylko dwoje turystów. Rejs trwał blisko godzinę, opłynęliśmy całą starówkę dookoła, nie tylko po kanałach, zaliczając przy okazji także rejs po Dźwinie. Koszt 40 Euro za 4os.
Wieczór upłynął nam na spacerze po starym mieście, Ryga po zmroku jeszcze bardziej wyładniała. Zachód słońca zaliczyliśmy na deptaku który biegnie wzdłuż rzeki Daugavy (Dźwiny). Na lekką kolację znowu weszliśmy do Lido.
Poranne zwiedzanie Hop'em
Rano na śniadaniu zjawiliśmy się już o 8. Na dziś w planie mieliśmy nadmorską Jurmałę. Pociąg był chwilę po 11, i tak się umówiliśmy z Rodzicami. Ale wcześniej chcieliśmy zobaczyć Rygę jadąc czerwonym autobusem. Zawsze to coś innego. Rodzice kupili wczoraj bilet 24h na Hop On Hop Off, więc był on jeszcze ważny do 12.
Na spokojnie do przystanku początkowego szliśmy przez halę targową, trochę okrężną drogą. Wg Internetu pierwszy autobus miał być o 10:15, więc mieliśmy sporo czasu. Tak przynajmniej zakładaliśmy. Jak się okazało rozkład nie był zaktualizowany, bo gdy doszliśmy na miejsce akurat miał odjeżdżać inny autobus o 9:45. Więc pojechaliśmy półgodziny szybciej inną trasą.
Z autobusu wysiedliśmy koło soboru Narodzenia Pańskiego i cofnęliśmy się piechotą do Elizabetes iela, przez którą przejeżdżaliśmy. Są tutaj wyjątkowe kamienice secesyjne, autobus jechał za szybko i nie zdążyliśmy zrobić zdjęć.
Tuż przed 11 dotarliśmy do dworca, kupiliśmy bilety i już z rodzicami pojechaliśmy do Jurmały.